Dżaga

Dżaga robiła test na obecność wirusa?

Tak, robiłam wielokrotnie. Ja jestem osobą taką, która ma shizę na tym punkcie. Nawet głupie nadcięcie nożyczkami ucha jest dla mnie pretekstem do tego, żeby zrobić badanie. Jestem trochę choleryczką. Może się to wydawać trochę przerysowane.

To w jakich sytuacjach tak się przeraziłaś?

Robiłam testy trzy razy. Za pierwszym razem rozwaliłam sobie nogę w klubie, gdy spadłam ze sceny. Było tam mnóstwo brudnych potłuczonych szklanek, które walały się wszędzie... jedna wbiła mi się w nogę. Wtedy widok brudnego szkła w nodze sprowokował mnie nawet do testu na obecność chorób tropikalnych haha... tak wiem dziwne. Drugi test. Bardziej zależało mi, żeby zaprowadzić przyjaciół. Zrobiliśmy taki zakład, że jeśli oni się zbadają to ja również. Trzeci raz to gdy fryzjerka obcięła mi prawie całe ucho robiąc mi fryzurę. To też było straszne, bo te nożyczki wypadały jej z rąk wcześniej trzy razy... Dżizas co za psycholka! Wtedy też poszedł cały pakiecik testów, oprócz HIV, żółtaczkowe, bakteryjne, gronkowce i inne gratisowe zjawiska. Ja mam obsesję!

To są trochę rzadkie drogi zakażenia HIV…

Mam znajomego, który bardzo wstydził się przyznać, że jest posiadaczem wirusa HIV i gdy w końcu się przyznał, wymyślił historię, że został zakażony przez fryzjera. Ja to oczywiście łyknęłam i wtedy, gdy mi fryzjer przyciął ucho to normalnie zwariowałam. A później okazało się, że jest to jedna wielka ściema. Jeśli jest taka sytuacja to powinno powiedzieć się prawdę, ale rozumiem, że jest to wstydliwe. Sama nie wiem jakbym się zachowała. Znając moją fantazję pewnie sypnęłabym tekstem o stosunku z kozłem albo przeleceniu orangutana. Ludzie zakażeni są stereotypowo odtrącani. Mój kumpel stracił współlokatora, bo nie chciał mieszkać z kimś zakażonym HIV, po prostu zżerał tego chłopaka strach, powiedział wprost. Nie chcę sobie myśleć, jak musiał się poczuć ten zakażony, to dół na maksa. Ja bym się chyba spaliła ze wstydu.

Warto robić testy?

Oczywiście!!! A jeżeli chodzi już o akcje seksualne to powinno to być wręcz obowiązkiem, bo nie wiadomo na kogo się trafi, nie?

Mówisz jakby wirusem można było zakazić się wszędzie?

Los jest przewrotny, odpuścisz sobie raz i masz przesrane do końca życia.

A jednak najczęściej zakaża się przez seks…

No tak, świadczą o tym statystyki które i tak są zaniżane żeby nie robić paniki. Często po koncertach wysłuchuję historii młodych ludzi, którzy mówią o sobie „trafieni”. To przykre. Ale jeżeli to przeanalizujemy, to sami prowokujemy takie historie chociażby udostępniając gejom w klubach strefy mroku - „darkroomy”. Dla mnie to debilizm, miejsce śmierdzące odchodami i chorobami i to niekoniecznie w przenośni, bo czasami, będąc na scenie w nagrzanym klubie, poraża mnie gówniana aura uderzająca w me nozdrza... nie żartuję to fakt.

Najczęstsze historie?

Jeśli dwoje ludzie decyduje się na wspólne życie, to ja nie toleruję związków otwartych, żadnych działań pobocznych, trzecich osób wdrażanych w związek. Wiem, że mnóstwo moich znajomych gejów robi takie rzeczy, bo chce uatrakcyjnić swój związek. Takie historie slyszę najczęściej. Wiem, że mężczyzna jest łowcą i za każdym razem chce zdobywać, aby temu zapobiec na boku, związki decydują się na trójkąty i inne figury geometryczne. Ja tego nie akceptuję, ja tego nie popieram, ale każdy robi to co lubi. Niestety, bardzo często takie historie kończą się różnymi rodzajami chorób, w tym też zakażeniem wirusem HIV.


Kiedyś była u mnie w garderobie para. Znali się od 3 lat, w klubie poznali pana, który był Anglikiem, zafascynowali się nim i skusili na szybki numer w darkroomie, jak wspominałam, w miejscu, którym gardzę, gdyż poza syfem i największą malarią na świecie, nie widzę również przyjemności w dymaniu się po ciemku i przyklejaniu się do ściany obsranej przez kogoś innego pięć minut wcześniej. Dla mnie jest to najgorsza rzecz, jaką to środowisko mogło stworzyć... się rozkręciłam, co?

Zboczyliśmy z tematu. Opowiadałaś mi historię.

Finał pewnie łatwo przewiedzisz. Jeden z chłopców zakaził się HIV, a „zagranicznego pana” już nigdy nie spotkali. Nawet miałam taką myśl, żeby oni opowiedzieli swoją historię na scenie dla przykładu, ale potem pomyślałam, że już dość im los dopieprzył.

Nie każdy stosunek z pozytywną osobą kończy się zakażeniem…

No tak… Faktem jest jednak, że w środowisku są tak zwani mściciele, którzy nie mogą się pogodzić ze swoją chorobą i rozprzestrzeniają ją innym celowo. W dobie darkroomów, internetu i seksu za kasę prędzej czy pózniej, jeżeli ktoś korzysta z takich atrakcji, trafi na zakażoną osobę lub co gorsza wspomnianego mściciela. Mam kolegę lekarza, który robi badania na obecność HIV. Siedzieliśmy w jednym z większych klubów w Warszawie i tak się ten człowiek rozglądał i rozglądał aż wreszcie mówi do mnie: „Dżaga nie zdajesz sobie sprawy ilu tu jest moich pacjentów, ile jest tu osób zakażonych, którym o tym powiedziałem”. Dla mnie jest to dowód, że problem jest i to wcale nie mały.

Przerażające to co mówisz…

Ja nie wiem czy ja mam takie szczęście, czy po prostu tak jest gęsto, ale co chwila spotykam i poznaję osoby które sprzedają się za pieniądze lub bzykają się na każdej imprezie z kimś innym. Żyją obsesją seksu, nie mają stałych związków, nawet ich to nie interesuje, taki przemiał… Ja nie kapuję takiego systemu i gardzę tym, mając w dupie, że komuś się to nie podoba... To moje zdanie.

Może to kwestia tego, że obserwujesz tych ludzi na imprezach?

Nie mam pojęcia, czego to kwestia... Mody? Braku pieniędzy? Chęci „zaliczenia” legionu? W dupie to mam! Ja nigdy nie wyrywałam ludzi tekstem: Hej kociaku może opuścimy tę dziurę i dojdziemy w Twojej... Ale tak to chyba działa.

Żądza zwycięża nad rozsądkiem?

Tak jest często. Głupi przykład. Siedząc przy barze, który łączy się z wejściem do darkroomu widzę młodego chłopaka, który wychodzi z ciemności i drze ryja, trzymając w ręku pęk prezerwatyw: O k***wa, nie zdążyłem założyć! Dla mnie jest to mega obciach, wstyd i brak odpowiedzialności za siebie i inne osoby.

Mówimy cały czas o klimacie imprezowym, a jak jest w związku? Prezerwatywa nie jest przypadkiem dowodem braku zaufania?

Mój związek trwa trzy lata i jest zajebiście. Jest ogromne zaufanie w obie strony. Gumki czasem są a czasami ich nie ma. Nikt się nie obraża, jeżeli akurat jest faza na lateks. Jesteśmy zdrowi, niepotrzebne nam przygody poboczne. Jeżeli ktoś z nas zaproponuje badania to druga osoba bez wahania się zgodzi i pójdziemy razem. Tak powinno być.

 

Dżaga - właściwie Mariusz Ząbkowski. Oficjalny sobowtór Dody, na scenie od ponad 5 lat. "Dżaga Show", bo tak nazywa swoje występy można zobaczyć w największych klubach w Polsce. Brał udział w programie Mam Talent. Obecnie pracuje nad własnym nowym projektem.

Jakub Janiszewski

"Mam wrażenie, że jest coś takiego jak hifofobia, wśród młodych gejów."

Krystian Legierski

"Każdy sam musi dbać o siebie i nie liczyć na to, że ktoś inny zrobi to za niego."

Dżaga

"Seks bez gumy to mega obciach, wstyd i brak odpowiedzialności!"

Robert Biedroń

"Seks jest bardzo stabuizowany. Jesteśmy molestowani hipokryzją."

Michał Sieczkowski

"Ani miłość, ani zaufanie ani nawet wierność nie musi uchronić nas przed zakażeniem..."

Żaklina

"Życzyłbym sobie, żeby wszyscy mieli ten odpowiedni organ w postaci mózgu przed penisem."

Sławek Starosta

"Wszyscy przecież tam mają bajeczny seks, a nikt nie myśli o konsekwencjach."

Edward Pasewicz

"Sądziłem nawet, że jestem jakimś zbrodniarzem albo co."

Michał Piróg

"Myślę, że faceci częściej zdradzają. Każdy, nieważne czy kobieta czy facet to okazja."

Partnerzy kampanii

pozytywnieotwarci.pl
Majestic Media
cd4.pl
Podwale Siedem