Edward Pasewicz

Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o HIV/AIDS?

W telewizji w 1979 a może nawet w 78 już roku w Dzienniku. Pokazywali taką migawkę o tajemniczej chorobie homoseksualistów. Zapamiętałem, bo padło tam słowo "homoseksualista" i mnie zafascynowało. Miałem 7 albo 8 lat i już podobali mi się koledzy z klasy. Ale nie miałem zielonego pojęcia o co chodzi.

A kiedy dowiedziałeś się o co chodzi?

Jak miałem 15 lat. Wtedy Kotański straszył narkotykami i HIV właśnie. Pamiętam, że byłem przekonany, że uprawianie seksu równa się śmierć, a ja chciałem żyć i to długo. Były programy w telewizji, gdzie się o tym mówiło, ale wszystko pachniało kryminałem i półświatkiem. Sądziłem nawet, że jestem jakimś zbrodniarzem albo co.

Wpłynęło to na Twoje podejście do seksualności?

Oczywiście! Miałem długo poczucie, że robie coś niewłaściwego, ale miało też zbawienny skutek. Zawsze była prezerwatywa i bezpieczny seks. Robiłem też badania, za pierwszym razem to było trudne przeżycie.

Mieliśmy rozmawiać o literaturze - temat HIV/AIDS w polskich powieściach pojawił się...

... za późno. W latach osiemdziesiątych nikt o tym nie pisał. Przebłyski pojawiały się w bodajże w "Filo" [red.: jeden z pierwszych magazynów LGBT] i powieści Krzeszowca "Ból istnienia".

Polscy twórcy się bali o tym pisać?

Ja myślę, ze na zachodzie AIDS potraktowano jak mit założycielski. Sztuki, powieści, opowiadania. To konsolidowało. Jak przypominam sobie te programy o narkomanach Kotańskiego (chwała mu zresztą za to), to rozumiem jak mi się to wryło w pamięć. Boję się narkotyków do dzisiaj. U nas nastąpiło jakieś przesunięcie akcentów. Choroba jako bicz boży. Do dzisiaj zbyt wielu "heteryków" myśli, że to "pedalska" choroba.

Pamiętasz zbiór opowiadań Trafieni?

 

Nie było to zbyt udane przedsięwzięcie. Język w Polsce osuwa się zawsze w moralizatorstwo, religijność no i napiętnowanie. Już sam tytuł...

... podkreśla wyjątkowość. Coś na kształt religii?

To stwarza wrażenie, jakby życie osób HIV+ toczyło się tylko wokół wirusa. To mit, religiotwórstwo, chorzy na raka też takie mają, syfilitycy, gruźlicy... To obrosło gigantyczną literaturą, a HIV jednak nie.

Pytanie do Pasewicza-pisarza, czy w ogóle jest możliwe napisanie powieści z tematem HIV/AIDS bez moralizowania? Może jednak jest ono potrzebne i przez to literatura nie jest tu najlepszym środkiem?

Mnie się nie udało. Chciałem w Śmierci w Darkroomie wprowadzić taką postać, ale... ręka mi zadrżała, że zaraz wpadnę w ton moralizatorski, a tego nie chciałem. 

Literaturą zatem nie powalczymy, może filmem?

Wydaje mi się, że tak. Film potrafi unikać tanich chwytów. W obrazie dramat możesz przedstawić bardziej metarofycznie, a w powieści, tym bardziej gdy tworzysz postać, nie ma rady, musisz się odnieśc do jej przeszłości i ją przedstawić. Stąd do oceny, tylko krok. To nie jest dobre dla literatury.

Widziałeś Dom Chłopców? Tam jest obszerny wątek, ale cytat z forum o HIV "Dlaczego nikt nie nakręci filmu o tym {article 88}jak to teraz żyje się z HIV/AIDS?"{/article}

Czyli brakuje nam czegoś "realnego"... trzeba mówić o tym co się dzieje wokół nas. To bardzo trudne. Dawniej takim HIV była gruźlica, mamy całą  literaturę wokół tej choroby - od "Damy Kameliowej" po "Czarodziejska górę". Kiedyś ludzie łatwiej mówili o śmierci, chorobach, bo to były mniej "aseptyczne" czasy...

Jak już rzucamy tytułami, ale gdybyśmy mieli poradzić komuś kto się dopiero dowiedział o tym, że jest "plusem" - co przeczytać, co obejrzeć?

Uch... będzie trudno. Może Jarman, bo z literatury to niewiele. Może by ktoś z HIV/AIDS napisał taką książkę?

Zachęcamy do pisania?

Oczywiście, Choć niekoniecznie książka gejowska, bo wpadniemy w stereotyp... Jak widzisz, nie ma oczywistych odpowiedzi. No i najlepiej, żeby to była książka wielopłaszczyznowa, jak "Czarodziejska Góra". 

Od razu się arcydzieła domagasz...

Cóż... myślę, że wiele osób coś pisze "autoterapeutycznie", ale to nie musi się nadawać do czytania. Lepsze dzieło zmieniłoby klimat wokół takiej literatury. Krytycy łaskawiej by spojrzeli...

Może w nowej książce Pasewicza... 

Nie będę wiarygodny, mnie bardziej rak przeraża. HIV/AIDS, bezpieczny seks to bardzo ważne tematy, ale literatura nie znosi "programu", pisarze też.

Edward Pasewicz - pisarz, poeta, felietonista i kompozytor. Współpracuję z Kampanią przeciw Homofobii. Publikacje: „Dolna Wilda”, Wiersze dla Róży Filipowicz”, „th”, „Henry Berryman. Pieśni”, „Śmierć w darkroomie”, „Drobne! Drobne!”, „Muzyka na instrumenty strunowe, perkusję i czelestę”, „Pałacyk Bertolta Brechta”.

Jakub Janiszewski

"Mam wrażenie, że jest coś takiego jak hifofobia, wśród młodych gejów."

Krystian Legierski

"Każdy sam musi dbać o siebie i nie liczyć na to, że ktoś inny zrobi to za niego."

Dżaga

"Seks bez gumy to mega obciach, wstyd i brak odpowiedzialności!"

Robert Biedroń

"Seks jest bardzo stabuizowany. Jesteśmy molestowani hipokryzją."

Michał Sieczkowski

"Ani miłość, ani zaufanie ani nawet wierność nie musi uchronić nas przed zakażeniem..."

Żaklina

"Życzyłbym sobie, żeby wszyscy mieli ten odpowiedni organ w postaci mózgu przed penisem."

Sławek Starosta

"Wszyscy przecież tam mają bajeczny seks, a nikt nie myśli o konsekwencjach."

Edward Pasewicz

"Sądziłem nawet, że jestem jakimś zbrodniarzem albo co."

Michał Piróg

"Myślę, że faceci częściej zdradzają. Każdy, nieważne czy kobieta czy facet to okazja."

Partnerzy kampanii

pozytywnieotwarci.pl
Majestic Media
cd4.pl
Podwale Siedem