Jakub Janiszewski

W 2006 roku opublikowałeś reportaż o Simonie Molu.

To było bardzo mocne doświadczenie, które ciężko przeżyłem. Poniekąd dlatego, że to był mój debiut reporterski, ale nie tylko. Wiedziałem o tej sprawie wcześniej, rozmawiałem z dziewczynami  zanim Policja Mola aresztowała i zanim wydała oficjalny komunikat. Nie byliśmy wtedy pewni co byłoby lepsze – publikować tekst i wystąpić w roli oskarżyciela, czy czekac na działania prokuratorskie. Prawnicy mówili dziewczynom, żeby czekać na ruch ze strony Policji i tak też zrobiliśmy, chyba słusznie. Ale całość była potwornie stresująca, chociaż dawała też poczucie wyjątkowości. Pierwszy raz miałem w ręku taki gorący, sensacyjny temat, wszyscy mnie chwalili, wszyscy chcieli ze mną gadać, a z drugiej strony – to przecież było wielkie ludzkie nieszczęście, nic fajnego. Po tym reportażu napisałem jeszcze jeden tekst,  próbę analizy tego, jak sprawa HIV wygląda w Polsce. Wtedy dopiero poczułem powagę, ciężar gatunkowy problematyki związanej z HIV. Niby miałem wtedy chęć, żeby go jeszcze obejrzeć, uważniej zbadać, ale wydawało mi się, że nie ma takiej potrzeby. Równocześnie jednak to własnie od tamtego czasu temat HIV stał się dla mnie tematem rozmów z ludźmi, z przyjaciółmi, ale też z moimi facetami. I okazywały się różne rzeczy. Jak pytasz to dostajesz odpowiedzi, często bardzo szczere. Mnóstwo ludzi opowiedziało mi o swoim zakażeniu. Z kolei w radiu zaczałem się zajmowac polityka narkotykowa i znowu miałem temat związany z HIV. Jednym słowem: gdzie się nie obróciłem trafiałem na wirusa, czy mi się to podobało, czy nie.

To zainspirowało cię do pracy nad książką o HIV?

Tak. Moja książka będzie próbą pokazania tematu dziś, dwadziescia pięć lat po tym jak stał się światową sensacją. Ciekawe doświadczenie i ciekawe wnioski. Wydawałoby się, że o HIV wszyscy już wszystko wiedzą i na samo hasło raczej ziewają niż podrywają się na baczność. A tu nie. Może nie ma już tamtych histerycznych emocji, są inne niekoniecznie sympatyczniejsze. W książce będzie sporo ludzkich historii, poszczególnych przypadków, ale samymi przypadkami wielu rzeczy się nie opowie. Taki stricte reporterski zamysł okazuje się niewystarczający, żeby o HIV sensownie mówić, potrzebna jest też wiedza ekspercka. Przez samo skupienie się na osobach żyjących z HIV tracimy kontekst, tracimy wiele rzeczy, które pokazują nam jak ten temat funkcjonuje w nas samych, w nas niezakażonych. Staram się łączyć publicystykę i reportaż, stwarzam taką hybrydę.

Trudno się o tym pisze?

Niektóre opowieści zwalają z nóg. Historia chłopaka zakażonego przez partnera, który coś przeczuwał, ale się nie badał. Mówił, że robił testy, ale w rzeczywistości zanadto się bał. Mój bohater wziął więc rzecz na siebie, zrobił test i prawda wyszła na jaw. Związek sie rozpadł, ten drugi facet się powiesił. Albo inna historia – dziewczyna, która w 2010 roku, w marcu poszła do lekarza z zapaleniem płuc, a w ciągu 6 tygodni było po sprawie. Zmarła na AIDS. Tak zwana późna diagnoza. Zastanawiające, że nikt wczesniej, żaden lekarz nie zasugerował, żeby zrobiła sobie test, przeciez coś niedobrego z jej zdrowiem musiało się już dziac wcześniej! Więc kiedy pytasz jak się o tym pisze odpowiem, ze ciężko. Nie jest miło rekonstruować człowieka na podstawie dokumentacji medycznej. A po tej dziewczynie i ostatnich tygodniach jej życia tylko tyle zostało.

 

Praca nad tematem HIV zmieniła twoje podejście do seksu?

Paradoksalnie myślenie o HIV otworzyło mnie na seks, ale inaczej rozumiany. Zwracam uwagę na to na ile dobrze się z drugim człowiekiem czuję, czy go lubię, czy nie, czy w ogóle chcę z nim spędzać czas. Kiedyś chyba byłem bardziej perwersyjny, a teraz seks kojarzy mi się z przyjaźnią, z czymś ciepłym. Nie musi się wynikać z wielkiej romantycznej miłości aż po grób, niekoniecznie musi być monogamiczny. Ani tak nie myślę, ani tak nie żyję. Ale chcę czuć jakiś rodzaj odpowiedzialności za facetów, z którymi chodzę do łóżka i chcę, żeby oni też ją w jakimś stopniu czuli. Zastanawiam się czasem, czy w ogóle mógłbym zrobić to z kimkolwiek bez gumy. Dzisiaj wydaje mi się, że nie. Ale mówiąc między nami dzisiaj wydaje mi się też, że nie będę nigdy w żadnym związku, że to zwyczajnie niemożliwe. Tymczasem życie przynosi różne niespodzianki, więc może kiedyś jednak się straszliwie zakocham i o żadnych zabezpieczeniach nie będę chciał myśleć. Tylko czy to dobry pomysł? To przecież może być lipa. Co z tego, że sie zbadam, co z tego, że sie razem zbadamy? Drugiego człowieka nigdy nie można być pewnym w stu procentach. Może mój potencjalny przyszły mężczyzna nie będzie miał tematu tak przepracowanego jak ja? I tak dochodzimy do zasadniczego pytania o zaufanie, w ogóle. Nierozstrzygniętego i nierozstrzygalnego.

Robisz badania?

Tak, ale to nie chodzi o to, żeby się gorączkowo badać, tylko badać się wtedy kiedy masz poczucie, że mogło się coś wydarzyć, kiedy myślisz sobie, że coś cię niepokoi. I to jest zawsze stresujący moment.

Niektórzy badają się bardzo często ze strachu.

To prawda. Ale kiedyś ten strach miał jeszcze większe oczy. Przy okazji książki dużo grzebię w artykułach z lat dziewięćdziesiątych – niesamowita jest skala lęku, z którą podchodzono do HIV. Faktycznie w ludzkich umysłach to była dżuma.

To chyba jest trochę tak, że niektórzy w ogóle temat HIV ignorują, a inni bardzo się go panicznie boją.

Mam wrażenie, że jest coś takiego jak „hifofobia”, wśród młodych gejów. Niektórzy chłopcy niby wszystko o HIV wiedzą, ale coś ich w tym temacie przeraża, bardzo łatwo podkleja się pod inne tematy psychiczne. Z HIV łatwo zrobic demona, straszyć nim samego siebie i innych. Na przykład funkcjonuje przekonanie, że HIV można bardzo łatwo złapać. To nieprawda. Trzeba się “postarać”, żeby go złapać.  Myślę, że wśród młodych ludzi jest spore pomieszanie, że nie do końca wiedzą, co się wiąże z dużym ryzykiem a co z małym. Myślą, że wszystko jest jednorodne, każde zbliżenie seksualne tak samo niebezpieczne, a to wiertuna bzdura. Takim “staraniem się”, żeby mieć HIV jest seks bez prezerwatywy. I po tym zdaniu postawiłbym kropkę.

 

Jakub Janiszewski - dziennikarz radia TOK FM, współpracuje również z Gazetą Wyborczą (Duży Format oraz Wysokie Obcasy). W 2006 roku w Gazecie Wyborczej ukazał sie jego reportaż, którego bohaterkami były ofiary Simona Mola. W tym momencie pracuje nad książką, która ma dotykać problemu HIV/AIDS w Polsce.

Jakub Janiszewski

"Mam wrażenie, że jest coś takiego jak hifofobia, wśród młodych gejów."

Krystian Legierski

"Każdy sam musi dbać o siebie i nie liczyć na to, że ktoś inny zrobi to za niego."

Dżaga

"Seks bez gumy to mega obciach, wstyd i brak odpowiedzialności!"

Robert Biedroń

"Seks jest bardzo stabuizowany. Jesteśmy molestowani hipokryzją."

Michał Sieczkowski

"Ani miłość, ani zaufanie ani nawet wierność nie musi uchronić nas przed zakażeniem..."

Żaklina

"Życzyłbym sobie, żeby wszyscy mieli ten odpowiedni organ w postaci mózgu przed penisem."

Sławek Starosta

"Wszyscy przecież tam mają bajeczny seks, a nikt nie myśli o konsekwencjach."

Edward Pasewicz

"Sądziłem nawet, że jestem jakimś zbrodniarzem albo co."

Michał Piróg

"Myślę, że faceci częściej zdradzają. Każdy, nieważne czy kobieta czy facet to okazja."

Partnerzy kampanii

pozytywnieotwarci.pl
Majestic Media
cd4.pl
Podwale Siedem