Michał Piróg

Fajnie jest używać prezerwatyw?

Faaaaajnie. Chociaż może inaczej. Bardzo fajnie byłoby ich nie używać, ale możesz sobie na to pozwolić w relacji, gdzie jest zaufanie. Fajnie jest dążyć do takiej relacji, ale zanim będziesz miał taką pewność, to bardzo fajnie używać. U nas jest taki problem, że te prezerwatywy się kupuje. Załóżmy, młoda dziewczyna lat 16  i młody chłopiec lat 16 idą do apteki, a tam starsza pani beszta ich najpierw, że jest za młoda, a ci ludzie się  krępują. Kupowanie na stacji nic nie zmienia. To jest problem dla mnie. Młodzi ludzie mają utrudniony dostęp do prezerwatyw. Nawet jeśli by chcieli, to zawsze gdzieś ta sąsiadka za nimi jest. Mało kto ma to gdzieś.

To jak to jest. W końcu te gumki są czy ich nie ma? 

... u mnie są [śmiech].

Są czy się ich używa?

Nie no, używa się. Ja mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że się używa. Wiadomo w relacji dłuższej, gdy wiesz że z kimś jesteś. No to ich nie ma... Raczej. Patrząc po moich znajomych, wydaje mi się, że raczej podchodzą do tego rozsądnie. Nie uczestniczę też w takim życiu narkotykowo-klubo-ekscytującym, gdzie traci się kontrolę. Są subkultury, gdzie pijesz oporowo, dragujesz się itd.  Przy takiej ilości alko i dragów ta odpowiedzialność jest marginalna.

W związkach zaufanie wystarcza?

Na zaufaniu związki się opierają. Jeżeli tworzymy coś, co nazywamy związkiem, to fajnie, żeby ta elementarna cząstka istniała. Zaufanie. Bo jeśli jego nie ma, nie możemy mówić o związku. Wtedy mówimy o układach czy związkach otwartych, ale nie nazywamy tego związkiem. Umówmy się, że jeśli jesteś z kimś rok czy dłużej, to niekoniecznie trzeba używać gumek. Chyba, że szastasz ciałem na prawo i na lewo.

Ty w ogóle boisz się HIV?

Wiesz, ja się boję grypy, bo ona też może mi pokrzyżować plany. Zawsze ten strach gdzieś jest. Tylko u mnie nie ogranicza się on do  kontaktów seksualnych. Przykładowo, tańcząc w teatrze, zastanawialiśmy się nad chorobami krwi. Często zdarza się tak, że przy spektaklu pracuje 35 osób i wielokrotnie dochodzi do okaleczeń i gdzieś to się tam wszystko miesza i tak naprawdę, jaki masz na to wpływ? Zmienić zawód? Wymagać, żeby każdy przynosił aktualne badania? To przecież paranoja! Podróżując również jesteś narażona na różne choroby. Boję się oczywiście zarówno HIV, jak i innych chorób. Przecież nigdy nie wiadomo gdzie i w jakich okolicznościach można się zarazić chociażby gruźlicą. Dlatego tak ważna jest profilaktyka w każdym przypadku.

Pojawiła się kiedyś plotka, że jesteś pozytywny.

Ona wynikała z tego, że mam też znajomych, którzy są pozytywni. Sam fakt pokazywania się w towarzystwie osób zakażonych sugeruje i narzuca podejrzenie, że jeżeli masz takich znajomych to sam jesteś pozytywny. To jest przykra sprawa, to jest po prostu brak wiedzy, to chyba jest największa bolączka naszego społeczeństwa. Idąc tym tropem, mając znajomych na wózku, sam też powinienem siedzieć na wózku. Ja mam wrażenie, że takie plotki rodzą się po prostu z głupoty i że ludzie nie zastanawiają się chociaż przez dwie sekundy nad tym, co mówią i dalej idzie to w świat. A trzeba pamiętać, że każda plotka to tak jakby rozciąć poduszkę puchową i rozrzucić te pióra na wiatr. Potem możesz przeprosić ale nie jesteś w stanie pozbierać tych wszystkich rozniesionych piór. Tak samo nie możesz odkręcić szkód które wyrządzasz komuś, rozsiewając plotki. Ja jestem w tej szczęśliwej sytuacji,że mogę powiedzieć że to bzdura. 

... i to do ludzi dotrze.

Ale wyobraźmy sobie osobę niepubliczną, gdzie ta plotka będzie żyła swoim życiem nie wiadomo jak długo i ile szkody może wyrządzić. I to jest głupota takich plotek. Ja nie znam dużo osób pozytywnych. To są zaledwie 2-3 osoby. To co jest zadziwiające to, to że dopiero po dłuższym czasie, gdy można powiedzieć, że mamy do siebie jakieś zaufanie, to te informacje są jakoś przemycane. Towarzyszy temu strach przed podzieleniem się tym nawet ze swoimi znajomymi, bo nie wiadomo jak oni zareagują. Jest to przykra sprawa, bo żyjemy w takich czasach, że ani temat nie jest tabu, ani jest to śmiertelna choroba, z którą nie da się żyć. To jest dziwne.

A robisz badania na HIV?

Robię badania, ale nie jakoś obsesyjnie. Wbrew pozorom całkiem przyzwoicie się prowadzę. Często te badania są przy okazji różnych innych badań. Ze względu na to, że dużo podróżuję, muszę być kompleksowo przebadany. To jedno gdzieś tam się przewija.  Przy okazji jednego z tych badań była sytuacja, która mnie zdenerwowała. Musiałem wyjaśnić kwestię ilości czerwonych krwinek, płytek, anemii, wykluczenia anemii itd. Problemy pewnie były z powodu żywieniowego, bo jestem wegetarianinem. Ale oprócz tych badań zaznaczyłem, że  jeszcze chcę badania na HIV. Po czym pani w okienku „Ale to nie jest wymagane. Chyba, że pan musi”. Wytłumaczyłem tej pani, że ona nie jest od rozstrzygania czy ja muszę czy nie. Takie zachowanie może spowodować, że ktoś się speszy i zrezygnuje z badania. 

Nadal tak jest, że częściej się mówi o wirusie wśród gejów niż u osób hetero.

To jest głupota. Nadal sugerujemy się jakimiś przekonaniami, czy wręcz wierzeniami lat osiemdziesiątych, że jest to choroba pochodząca od małp, później homoseksualiści z tymi małpami i stąd wziął się ten cały HIV. No umówmy się, że nie. Wydaje mi się niesprawiedliwe, że nadal traktuje się to jako chorobę homoseksualistów. Można też wskazać liczbę porodów dzieci już zakażonych wirusem, a umówmy się, że geje ich raczej nie rodzą.

Cały czas jest to po prostu brak informacji...

Dlatego powinno się cały czas mówić o profilaktyce. Trzeba też pamiętać o tym gdzie jest to największy problem, czyli Afryka. Niedawno wróciłem z Kenii i tam się mówi, że 50% osób ma gruźlicę, a drugie tyle HIV. Oczywiście, że jest to przesada, ale z krztą prawdy. To jest przerażające. Bo tam profilaktyka kompletnie nie działa. Na to duży wpływ miał Benedykt XVI, który w momencie, w którym tę profilaktykę się wprowadzało przyjechał, rzucił jedno zdanie, że prezerwatywa to grzech i ci ludzie wszyscy poszli za białą suknią. Dla mnie to jest współodpowiedzialność za setki tysięcy zachorowań. 

Z czego tak duża ilość wynika?

W Kenii seksturystyka jest potwornie duża. Szczególnie starsze, europejskie turystki, które tam jadą i z tymi młodymi chłopcami są jak w raju. To też jest przerażające. I pedofilia. Osobiście spotkałem się z czymś takim, że byłem w wiosce i ludzie się pytają czy nie chcę wyprowadzić ich dzieci na spacer. Oni wierzą, że zabierasz te dzieci bo je lubisz , a wolą się nie zastanawiać co się z nimi później dzieje. Ale chyba seksturystyka jest tym największym problemem. Nie wiem czy wiesz, że na Bali jeszcze kilka lat temu nie wiedzieli co to jest HIV/AIDS. Okazało się, że pierwszym zakażonym był turysta z Europy, który zakaził Balijkę. Od tamtej pory to bardzo przyspieszyło.

A w Polsce, twoim zdaniem, co jest niebezpieczne?

Mnie się wydaję, że był taki okres, kiedy było trochę lepiej. I właśnie w tym momencie  okazało się, że są lekarstwa, które pozwalają ci żyć stosunkowo długo z wirusem. No to ludzie zaczęli myśleć „czego ja mam się bać?”. Takie bagatelizowanie tego. Tylko trzeba mówić jak drogie jest takie leczenie, jak wyniszcza twój organizm i ile radości w życiu odbiera. Zapomnij o imprezowym stylu życia, zapomnij o piciu alkoholu, zapomnij, że wszystko będzie takie, jak do tej pory. Nie, nie będzie. Ja w takich sytuacjach cytuję Nicka Cave’a: „Nie znasz dnia ani godziny”. Jak z malarią, niby nie jesteś chory, ale gdzieś to w tobie jest i nie wiesz kiedy uderzy. To jest zupełnie inne życie. Trzeba o tym mówić. Ktoś świadomie, z lekkomyślności złapie wirusa i latami będzie się męczył. To jest czysta głupota. Tutaj też jest błąd, bo mówi się, że możesz z tym żyć, a nie mówi się, jak fatalnie to życie będzie wyglądać.

A masz porównanie jak profilaktyka wygląda w innych krajach?

W Stanach w klubach gay albo gay friendly te kondomy leżą wszędzie możesz brać w opór, ile chcesz. Podobnie jest w Izraelu i w Wielkiej Brytanii. Jeżeli mówić o profilaktyce, to powinno się wyjść od tego, że ten kondom jest ogólnodostępny. A my cały czas walczymy z jakimś wstydem. Tak nie powinno być, żeby kupno prezerwatyw było czymś wstydliwym dla młodych ludzi, bo to młodzież robi najwięcej głupot w tej kwestii. Uważają, że temat ich nie dotyczy, bo mam 18 lat i świat należy do mnie. To do nich trzeba trafiać. 

Na zakończenie...

Może moje motto. Są dwie rzeczy, które powodują, żeby czegoś nie kupić albo nie masz tyle kasy albo nie ma w twoim rozmiarze. Pasuje, nie? 

Jakub Janiszewski

"Mam wrażenie, że jest coś takiego jak hifofobia, wśród młodych gejów."

Krystian Legierski

"Każdy sam musi dbać o siebie i nie liczyć na to, że ktoś inny zrobi to za niego."

Dżaga

"Seks bez gumy to mega obciach, wstyd i brak odpowiedzialności!"

Robert Biedroń

"Seks jest bardzo stabuizowany. Jesteśmy molestowani hipokryzją."

Michał Sieczkowski

"Ani miłość, ani zaufanie ani nawet wierność nie musi uchronić nas przed zakażeniem..."

Żaklina

"Życzyłbym sobie, żeby wszyscy mieli ten odpowiedni organ w postaci mózgu przed penisem."

Sławek Starosta

"Wszyscy przecież tam mają bajeczny seks, a nikt nie myśli o konsekwencjach."

Edward Pasewicz

"Sądziłem nawet, że jestem jakimś zbrodniarzem albo co."

Michał Piróg

"Myślę, że faceci częściej zdradzają. Każdy, nieważne czy kobieta czy facet to okazja."

Partnerzy kampanii

pozytywnieotwarci.pl
Majestic Media
cd4.pl
Podwale Siedem