Sławek Starosta

Jak to jest z pornolami? Panuje moda na „bez gumy”?

Trwa ona od kilku lat. Tylko jeszcze większe wytwórnie, Titan czy Chi Chi LaRue, trzymają się zasady „z prezerwatywą”.

A w Polsce?

W Polsce filmów porno od kilku lat się nie produkuje. Ale akurat w dawniejszych produkcjach gumki były na porządku dziennym.

A to nie jest tak, że w ogóle guma trochę wychodzi z mody?

Bywam w darkroomach i widzę, co się tam dzieje. Zauważam w Polsce zdecydowany odwrót od bezpiecznego seksu. Kiedyś prezerwatywa była standardem – teraz rzadkością.

Dlaczego?

Sam wychowałem się na strachu o AIDS. To było pierwszą przyczyną, dla której zacząłem używać prezerwatyw. Wtedy były trochę inne czasy. Teraz, przy zaawansowanej medycynie, to nie jest już wyrok śmierci. Kiedyś był.

Kiedyś - czyli?

W latach 80. Ludzie umierali na to szybko i boleśnie. Jestem więc z generacji, która się bała AIDS. Teraz, wydaje mi się, że jest zupełnie inaczej...

Mówisz: W Polsce jest odwrót od bezpiecznego seksu. Poza granicami jest inaczej?

W Berlinie, gdy byłem na imprezie, to praktycznie za każdym razem pojawiała się guma. Mieli ją przy sobie. Nie było ani jednej osoby, która powiedziała „nie mam”. A w Polsce spotykam się z tym, że ktoś z gumą nie chce. Nie, bo nie... Mam tylko nadzieję, że oni wiedzą, że poza HIV istnieje także żółtaczka i wiele innych chorób przenoszonych tą drogą.

Myślisz?

A jesteś w stanie sobie uczciwie powiedzieć, że są jeszcze w Polsce ludzie, którzy nie wiedzą, że seks bez gumy może prowadzić do zakażeń różnymi chorobami?

W sumie...

Ciekawa sprawa, swoją drogą. Bo jak teraz o tym myślę, to faktycznie przychodzi mi na myśl, że może nie wszyscy mają tę świadomość. Zwłaszcza jeśli wiedzę o seksie czerpią z pornoli. W pornolach heteroseksualnych gumek używa się rzadko. Wszyscy przecież tam mają bajeczny seks, a nikt nie myśli o konsekwencjach.

Może brakuje w tym tego strachu, o którym mówiłeś wcześniej.

Pamiętaj, że wtedy były inne czasy, a mój strach był wdrukowany. To znaczy, że pojawił się zanim zacząłem uprawiać seks. Działał na zasadzie stygmatu: bo to choroba pedałów, przyniesiona z Zachodu, i na dodatek jeszcze śmiertelna.

To wtedy zrobiłeś sobie pierwsze badanie na obecność wirusa we krwi? Jak wyglądało?

Chyba to było na nieświadomce.

To znaczy?

Byłem u wenerologa z jakąś inną chorobą. Pobrał mi wtedy krew do badania, a podczas następnej wizyty dowiedziałem się, że zrobił też test na HIV. Okazało się, że było OK.

Dziś lekarz pyta o zgodę.

Gdy to robiłem, w Polsce, to już było naprawdę bardzo dawno temu.

A ostatnio?

Ostatnio test robiłem w Bangkoku przy okazji operacji oczu.

I była rozmowa?

Nie. Wszystko odbyło się zwyczajnie. Tak jakbyś przyszedł na zwykłe badanie czy prześwietlenie płuc. Standard.

Łatwo mówić: standard.

Bo tak jest. Choć oczywiście rozumiem strach.

Myślisz, że teraz, poza strachem, są jakieś sposoby, by działać na rzecz bezpiecznego seksu

Dużo zależy od kraju. Z jednej strony można wszystkiemu zaprzeczać i udawać, że problemu nie ma. Tak robiono w krajach Związku Radzieckiego, tak robiono także kiedyś u nas, choć to na szczęście się zmieniło. Można też podchodzić do tego w sposób nowoczesny.

Na przykład?

Tak jak w Ameryce Południowej.

Co się tam dzieje?

Gdy wchodzisz do klubów, dostajesz natomiast gratisową prezerwatywę. Jest to finansowane w oparciu o programy tamtejszego ministerstwa zdrowia. Ktoś doszedł bowiem do wniosku, że zamiast leczyć jedną osobę chorą na AIDS za kilkanaście tysięcy dolarów rocznie, warto wydać te pieniądze na to, by jakieś kilkaset osób się nie zakaziło wirusem.

A u nas?

Jeśli chodzi o profilaktykę HIV/AIDS – jest dramat. To, co my robiliśmy w 1991 roku, okazuje się nowatorskie w stosunku do tego, co państwowe instytucje robią teraz w roku 2011. Kilka pouczających, drętwych, moralizatorskich ulotek. Ludzie, którzy mają z tego korzystać mają po kilkanaście lat i mają w dupie jakieś autorytety... To się nie sprawdza.

No to może jakieś inspiracje z Ameryki Południowej?

Może. Wyobraź sobie na przykład, że w Rio de Janeiro nad plażą w szczycie sezonu latają samoloty z wielkimi napisami „Zawsze bezpiecznie”. Pomyśl: Brazylia! Też katolicki kraj! Da się? Pewnie, że się da!

 

Sławek Storosta - jeden z pierwszych działaczy ruchu LGBT w Polsce. Uczestniczył w powstawaniu Warszawskiego Ruchu Homoseksualnego oraz Lambdy. Założyciel portalu gay.pl, współtwórca erotycznych wydawnictw Pink Press oraz Pink Service. Muzyk, który wraz z Fiolką tworzył formację Balkan Electrique.

Jakub Janiszewski

"Mam wrażenie, że jest coś takiego jak hifofobia, wśród młodych gejów."

Krystian Legierski

"Każdy sam musi dbać o siebie i nie liczyć na to, że ktoś inny zrobi to za niego."

Dżaga

"Seks bez gumy to mega obciach, wstyd i brak odpowiedzialności!"

Robert Biedroń

"Seks jest bardzo stabuizowany. Jesteśmy molestowani hipokryzją."

Michał Sieczkowski

"Ani miłość, ani zaufanie ani nawet wierność nie musi uchronić nas przed zakażeniem..."

Żaklina

"Życzyłbym sobie, żeby wszyscy mieli ten odpowiedni organ w postaci mózgu przed penisem."

Sławek Starosta

"Wszyscy przecież tam mają bajeczny seks, a nikt nie myśli o konsekwencjach."

Edward Pasewicz

"Sądziłem nawet, że jestem jakimś zbrodniarzem albo co."

Michał Piróg

"Myślę, że faceci częściej zdradzają. Każdy, nieważne czy kobieta czy facet to okazja."

Partnerzy kampanii

pozytywnieotwarci.pl
Majestic Media
cd4.pl
Podwale Siedem